Historia odkrycia
CYLINDRÓW FARAONA


WŁODZIMIERZ P. KOWTUN ODKRYŁ TAJEMNICĘ CYLINDRÓW FARAONÓW

Zakaukaz. Tbilisi. Lata siedemdziesiąte. Młody naukowiec, Włodzimierz Pawłowicz Kowtun, dzieli swój czas między pracę w Laboratorium Fizyki Jądrowej, dyskusje z przyjacielem Rusłanem Dobrowolskim (miłośnikiem ezoteryki) i koresponduje ze swoją młodziutką narzeczoną Nataszą. Wiele czyta. Jego pasją jest starożytny Egipt. Wciąż kupuje książki dotyczące tej tematyki, którą jest coraz bardziej zafascynowany.

Pewnego dnia, a było to w połowie lat siedemdziesiątych Włodzimierz P. Kowtun wybrał się w czasie urlopu do oddalonego o 30 km. od Petersburga Pawałowska, aby zwiedzić tam muzeum-pałac należący niegdyś do Pawła I, syna Katarzyny Wielkiej. Tam właśnie w Sali Egipskiej zainteresowały Włodzimierza "dziwne przedmioty" trzymane w dłoniach przez ustawione pod ścianami posągi egipskie. Kustosz muzeum nie umiał wytłumaczyć ich znaczenia.

W młodym fizyku drgnęła struna badacza. Krótko po tym wydarzeniu zaczął szukać. Wertował książki, przyglądał się ilustracjom egipskich posągów - i znowu te same "dziwne, walcowate przedmioty" w dłoniach - i ani słowa wyjaśnienia.

Zaczął więc kontaktować się korespondencyjnie z egiptologami w różnych krajach.

Oni też nie wiedzieli! Sprawa pozostawała otwarta.

Minęło kilka lat. Włodzimierz miał już stopień doktora nauk fizycznych i otrzymał stanowisko kierownika Pracowni Fizyki Jądrowej. Zdążył też założyć własną rodzinę. Nadal interesował się starożytnym Egiptem i często wracał myślami do Muzeum w Pawłowsku, gdzie zobaczył posągi z tajemniczymi przedmiotami w dłoniach.

Aż nagle...

Rusłan Dobrowolski podczas pobytu na wakacjach w Tbilisi, (dokąd przyjechał odwiedzić między innymi swego przyjaciela Włodzimierza) pomaga starszej pani i reperuje dach jej domu. W zamian za tą usługę ma możliwość wybrać dla siebie coś ze starych, ciekawych książek znajdujących się na strychu u starszej pani. Jest to jedyna możliwość rewanżu za wykonaną przez niego pracę. Rusłan przystał na tę propozycję. Wybrał się na strych, zaczął "szperać" i oto...wpada w jego ręce stary pożółkły rękopis zatytułowany: Tajemnice życia i śmierci - Egipt, Indie, Zakaukaz. Aż zadrżał z przejęcia. Jako miłośnik ezoteryki wiedział, że nie ma przypadków. W rękopisie opisywano techniki lewitacji, rozwinięcie jasnowidzenia, możliwości zmiany masy własnego ciała i wiele innych "cudów".

Rusłan natychmiast pobiegł do Włodzimierza opowiedzieć mu o znalezieniu starego rękopisu. Młody fizyk wziął w ręce pożółkłe kartki, zaczął je przeglądać. I oto jemu także zaparło dech: znalazł rozdział traktujący o tajemniczych walcach trzymanych w dłoniach przez egipskie posągi.

Pierwszą rzeczą, którą przeczytał było dokładnie to, co go intrygowało przez lata: "Sposób wykorzystywany w starożytnym Egipcie dla wzmacniania strumieni energii w ciele". Był on pokazany w figuralnych obrazach drugiego Mistrza-Arkana.

Dwa walce zaciśnięte w rękach tych stojących postaci, przy czym ściśnięte są z ogromną siłą podobną do elektrycznej, które gdy ręce same zachowują ucisk, uwalniają tę energię wewnątrz ciała, aby zebrać ją w jednobiegunowych węzłach i płynie mózgowo-rdzeniowym. Przy czym odtworzenie potencjału energii jest stuprocentowe i utrzymuje się w ciągu dnia i nocy przez dwadzieścia cztery godziny.

Rękopis "Tajemnice życia i śmierci" podaje dokładny opis technologii wykonania cylindrów: tak zwanego słonecznego (z miedzi) oraz księżycowego (z cynku): "Cylindry były dwa i miały różny skład. Jeden przeznaczony jest dla prawej, drugi dla lewej ręki. Jeden miał siłę słońca, drugi księżyca. Księżycowy cylinder służył jako katalizator, który nadaje słonecznemu większą aktywność. Siła cylindrów znana była w najdawniejszych czasach, ale sekret ich wykonania wiadomy był tylko nielicznym wtajemniczonym". I dalej: "Cylindry wypełnione są w określonej kolejności specjalnymi składnikami minerałów poddanych skomplikowanej obróbce technologicznej przy zachowaniu ściśle określonych reżimów temperaturowych. Obróbka ich musi być dokonywana w zodiakalnie i czasowo uwarunkowanych okresach. Odchylenie reżimów temperaturowych nawet o jeden stopień pozbawia te przyrządy ich boskiej siły"

Jest też zaznaczone przeznaczenie cylindrów: "wzmocnienie potencjału energetycznego i kontakt informacyjny z wyższymi formami myślowymi". Faraonowie i kapłani egipscy za pośrednictwem cylindrów "rozmawiali" z bogami.

Młody fizyk był zszokowany: bardzo precyzyjna i z matematyczną dokładnością podana technologia w mistycznym tekście to już samo w sobie niezwykłe zjawisko!

A do tego jeszcze odpowiedź na nurtujący Włodzimierza problem. Odpowiedź, która przyszła tak niespodziewanie. Z wypiekami na twarzy czytał dalej. Z tekstu wynikało, że ze świętych cylindrów kapłani i faraonowie czerpali energię, która zapewniała im zdrowie, siłę, aktywną długowieczność i mądrość.

Po zapoznaniu się z rękopisem Włodzimierz stwierdził: "Trzeba dokładnie to przestudiować i pomyśleć o próbie rekonstrukcji świętych cylindrów".

"O tak - potwierdził Rusłan - przecież mamy po temu doskonałe warunki: wyposażone pracownie fizyczne i chemiczne, a ty przyjacielu posiadasz niebagatelną wiedzę fizyka teoretyka".

I tak rozpoczęła się niełatwa praca trwająca po dzień dzisiejszy. Lata wytężonej pracy i doświadczeń spowodowały, że Cylindry ostatecznie dzięki Włodzimierzowi P. Kowtunowi, jego nieograniczonemu poświęceniu się zostały ponownie udostępnione światu.