Cylindry Faraona

Wywiad z W. Kowtunem


[Włodzimierz Kowtun]

W listopadzie 1997 roku przebywał w Polsce odkrywca i badacz staroegipskich CYLINDRÓW FARAONÓW, Włodzimierz P. KOWTUN z Sankt Petersburga. Będąc w Warszawie został zaproszony do Redakcji Czwartego Wymiaru. Z tej okazji nasza reporterka , przeprowadziła z nim wywiad, który został opublikowany w czsopiśmie "Czwarty Wymiar" nr 5/98 pod tytułem: "Od Cylindrów Faraonów do...Atlantydy".
[Stoisko FHU Esoteric]

- Jest Pan już drugi raz w Polsce. Co jest powodem tej wizyty?
-Zostałem zaproszony do Łodzi na III-ci Festiwal Zdrowia, Wróżb i Niezwykłości zorganizowany przez Łódzki Express Ilustrowany.
- Wrażenia z Festiwalu?
-Jak najlepsze. Na stoisku firmy "Esoteric" prezentowałem CYLINDRY FARAONÓW, rozmawiałem z ludźmi,wykonywałem zabiegi.
- Zabiegi Cylindrami?
-Tak. Stoisko zostało zaprojektowane tak, że były dwie kabiny, gdzie przyjmowałem osoby pragnące poczuć moc tajemniczych Cylindrów.
- Czy byli to tylko ci ludzie, którzy już uprzedni poznali ten fascynujący temat?
- Niezupełnie.Oczywiście byli i tacy. Ale zgłaszało się wiele osób, którzy posłyszeli jedni od drugich o tym, że po zabiegu wracają siły, równowaga, spokój. Przychodzili także Wystawcy ze skargami na przemęczenie i ból głowy, które to dolegliwości zniknęły po trzymaniu Cylindrów.
- Domyślam się, że było dużo chętnych na takie doenergetyzowanie się.
- Jak czasem. Przeważnie obie kabiny były stale zajęte, ale były też okresy, że trzeba było dostawiać krzesła w "oficjalnej" części stoiska, a w tym czasie inni czekali w kolejce na zabieg.

[Stoisko FHU Esoteric] - Jak porozumiewał się Pan z ludźmi? Czy był tłumacz?
- Ależ nie! Już bardzo dużo rozumiem po polsku i już nawet trochę rozmawiam. Poza tym wiele osób zna rosyjski, więc w zasadzie nie było trudności.
- Czy miał Pan również prelekcję?
- Tak.W drugim dniu festiwalu miałem wykład. Dwustu osobowa sala była pełna.Tutaj już konieczna była pomoc tłumacza.
- Czy było dużo pytań?
- Bardzo dużo. I nie tylko pytań, bo na Festiwal przyjechali licznie posiadacze Cylindrów.Oni właśnie mieli najwięcej do powiedzenia. Dzielili się swoimi doświadczeniami.
- A bioenergoterapeuci? Oni też byli na odczycie?
- Byli. Ich wypowiedzi były najbardziej interesujące. Mówili o wynikach leczenia Cylindrami, zadawali wiele rzeczowych pytań, chcieli usłyszeć o tym jak leczy się Cylindrami w moim kraju i z jakimi rezultatami.
- I co Pan powiedział?
- Przede wszystkim to, że wciąż jesteśmy na etapie dalszych badań i eksperymentów z tajemniczymi Cylindrami, które kryją jeszcze niejedną zagadkę.
- Ale konkretnie?
- Otóż w Sankt Petersburgu lekarka stosująca medycynę niekonwencjonalną opracowała zupełnie nową metodę leczenia Cylindrami poszczególnych chorób.
- To fascynujące.A jak się nazywa ta pani?
- Tatiana Andrejewna Mieszkowa.
- Co Pan sądzi o tej nowej metodzie?
- Jest bardzo awangardowa i bardzo pozytywna.
- Myślę, że polscy posiadacze Cylindrów, a już szczególnie bioenergote rapeuci chętnie by się zapoznali z osiągnięciami i metodą dr Mieszkowej.
- Niewątpliwie tak. Nie jest wykluczone, że zostanie w Polsce zorganizowany kurs tej nowej metody leczenia Cylindrami.
- Ale konkretnie co leczy? Jakie są wyniki?
- O tym już powiemy na kursie.
- A wracając do Pana przyjazdu do Polski - czy celem tej wizyty był tylko Festiwal w Łodzi?
- Nie tylko.Chciałem dowiedzieć się bliżej i bardziej szczegółowo jak od strony praktycznej wygląda stosowanie Cylindrów Faraonów u polskich odbiorców. W Warszawie spotkałem się z grupą "cylindrowców" w niezbyt dużym, kameralnym gronie. I to było dobre, bo właściwie tak prawie prywatnie mogliśmy sobie porozmawiać na nasz wspólny temat.
[Cylindrowcy w Warszawie] - Dlaczego Pan mówi"cylindrowcy"?
- Tak nazywam posiadaczy Świętych Cylindrów Faraona.To coś takiego jakby rodzaj stowarzyszenia czy "bractwa", tylko nie formalnego.Tym co nas łączy są Cylindry.
- A poza tym? Jakie jeszcze ma Pan sprawy i plany związane związane z Polską?
- O, bardzo rozległe.
- Słucham z zaciekawieniem.
- W najbliższym czasie ukaże się w Sankt Petersburgu moja książka pod tytułem "Cylindry Faraona". Chcę, aby znalazła się ona również na rynku polskim. Pertraktuję z wydawcą, a co najważniejsze szukam tłumacza.
- Czy to taki znowu wielki problem znaleźć tłumacza?
- Wielki. Bo tekst musi być przełożony znakomicie. Wasza poetka Iłłakowiczówna,która była także tłumaczem powiedziała, że przekład powinien być lepszy od orginału.
- O,....więc co Pan zrobi?
-Ogłosiłem właśnie konkurs na tłumaczenie mojej książki i czekam na rezultaty.
- Powiedział Pan, że ma rozległe plany związane z Polską, a więc poza wydaniem książki są chyba jeszcze jakieś sprawy?
- Jakkolwiek z zawodu i wykształcenia jestem fizykiem teoretykiem, to oprócz tego "prywatnie" zajmuję się malarstwem.
- Jakiego typu?
- Głównym tematem są obrazy ezoteryczne. Ostatnio namalowałem cykl płócien zatytułowanych "Atlantyda". Niektóre z moich prac zostały sprzedane do Anglii Holandii.
- A w Polsce?
- W Polsce będą reprodukcje moich obrazów.
- A same obrazy?
- Być może zrobię ich wystawę na VI-tym Festiwalu Ezoterycznym w Krakowie.
- To byłoby wspaniale.
- Oprócz spraw związanym z moim malarstwem negocjuję również sprawę filmu.
- Jakiego filmu?
- No, może nie filmu, ile jednogodzinnej kasety video z nagraniem dotyczącym Cylindrów Faraonów.
- Niech Pan coś o tym opowie.
- Otóż wkrótce po otrzymaniu patentu i wypuszczeniu Cylindrów na rynek Telekompania Rosyjska w Sankt Petersburgu nakręciła czterogodzinny film o historii, badaniach i eksperymentach z tymi niezwykłymi walcami. Było to cos w rodzaju serialu, który puszczono na całą Rosję.
-Domyślam się, że Pan był głównym bohaterem.
- Nie, nie ja tylko Święte Cylindry Faraonów, jakkolwiek moja osoba stale przewija się w akcji.
- Ale wspomniał Pan o kasecie video.
- Tak, zgadza się. O
prócz filmu zrobiono kasetę, którą chcę udostępnić w Polsce.
- Kiedy możemy spodziewać się tej kasety?
- Trudno ustalić termin. To zależy od kosztów, a na pewno nie będą małe.
- Widzę, ze Pana przyjazd do naszego kraju zaowocował na wielu polach. Jest Pan naukowcem-fizykiem o ścisłym, konkretnym umyśle. Do tego artystą malarzem, aktorem, pisarzem, myślicielem.Czy oprócz "Cylindrów Faraona" napisał Pan jeszcze jakąś inna książkę?
- Właśnie wydano mój podręcznik fizyki, zatytułowany "Fizyka Hermesa". Tak naprawdę to napisałem go dla uczniów wyższych klas liceum, ale wydawca stwierdził, że to nadaje się nie tylko dla młodzieży i rzucił na rynek dziesięć tysięcy egzemplarzy.
- A nad czym pracuje Pan teraz?
- Zająłem się tematem Nowej Ery. Na tle historycznym, filozoficznym i ezoterycznym toczy się akcja, która łączy Daleki Wschód z Zachodem.
- Co Pan ma na myśli mówiąc "Daleki Wschód"?
- Chodzi o starożytne Chiny.
- A tytuł tej książki?
- "POLOT DRAKONA". Ale to nie tylko książka.Mam już gotowy scenariusz osnuty na tle opisanych tam przeze mnie wydarzeń.
- A więc jeszcze dodatkowo pisze Pan scenariusze?
- Właściwie to tak,bo do filmu pod tytułem "Cylindry Faraona" też napisałem scenariusz.
- Zadziwia mnie Pan nie tylko swoją wszechstronnością,ale także połączeniem ściśle naukowej wiedzy ze sprawami parapsychologii, z ezoteryką i mistyką.
- Sam często zadaję sobie pytanie skąd to wszystko się we mnie wzięło.
- A kim Pan był w poprzednim wcieleniu?
- Podobno byłem wielkim magiem Atlantydy.
- Jak to podobno? Czy Pan nie wierzy w reinkarnację?
- Właściwie to tak jakbym już zaczynał być do tego problemu przekonany, ale wciąż "wtrąca się" tutaj moje racjonalne myślenie.
- Czy chce Pan powiedzie, że umysł naukowca przeszkadza mu być ezoterykiem?
- Coś w tym rodzaju, chociaż niezupełnie, bo zjawiska parapsychologii coraz częściej znajdują naukową podbudowę.
- Więc jak to było z tą Atlantydą?
- Byłem zadziwiony i zdumiony, bo dwóch nie znających się jasnowidzów z zupełnie innych stron Rosji powiedziało dokładnie to samo o moim poprzednim wcieleniu na tym zatopionym Kontynencie.
- Nic więc dziwnego, że ostatnią tematyką Pana malarstwa jest cykl obrazów pod tytułem "Atlantyda".
- Nie jest wykluczone,że to właśnie pamięć tamtej inkarnacji zainspirowała mnie do tego tematu.
- Wracjąc jednak do chwili obecnej można powiedzieć ,że jest Pan "człowiekiem renesansu". I to bardzo, bardzo zajętym. Jak Pan godzi te wszystkie sprawy, zainteresowania, zdolności?
- Bez żadnego problemu.Twórcza praca jest dla mnie ogromną przyjemnością. Mogę na przykład dwie godziny dziennie malować, tyleż pisać i tyle samo pracować naukowo.
- A co jest Pana głównym zajęciem w Sankt Petersburgu?
- Mam ścisły nadzór nad produkcją Cylindrów, prowadzę nadal badania nad ich efektywnością w Ośrodkach naukowych na nowoczesnej aparaturze, a także dodatkowo wykładam fizykę w Prywatnym Liceum Ogólnokształcącym, sponsorowanym przez Amerykanów.
- A więc jeszcze dodatkowo jest Pan pedagogiem?
- Tak, ale prawdę mówiąc to dla przyjemności, bo bardzo lubię uczyć.
- Będzie Pan mieć znowu masę pracy po powrocie do swojego kraju.
- Napewno tak. Ale już się stęskniłem i za moją pracą i za uczniami, no i oczywiście za moją rodziną.
- Dziękuję za rozmowę i życzę szczęśliwej podróży do Sankt Petersburga.


Rozmawiała Teresa Sękowska

Powyższy wywiad został wydrukowany w czasopismie "Czwarty Wymiar", maj 1998 rok